czwartek, 22 maja 2014

Dobe to Teme. Chapter 3

Dziś trochę krótszy rozdział, ale sądze, że wam się spodoba.


                                                       „Głupi młot i kot”

             Dzisiejszy trening nie miał prawa nazywać się treningiem. Dlaczego? Ponieważ cała nasza trójka stała bezczynnie przy moście, zastanawiając się, kiedy pojawi się ich sensei, który po raz kolejny się spóźniał. Sasuke był jednak bardziej podirytowany. Jednak nie spóźnieniem swojego nauczyciela.  Najbardziej był wkurzony tym, że Naruto- chłopak, którego lubił trochę bardziej, ale wciąż uważał za głupka- poświęcał swój czas na czekanie na senseia, bawiąc się z małym, bardzo szybko do nim przywiązanym biało-czarnym kotkiem. Przytulał go do siebie, głaskał, chichotał gdy ten lizał go po policzku… wręcz emanował szczęściem spowodowanym posiadaniem własnego zwierzaka.  Tak. To właśnie wkurzało dziś naszego drania. Stał opierając się o poręcze mostu,  patrząc się pod byka na swojego głupiutkiego kolegę, który ani trochę nie zwracał na niego uwagi. On sumie robił to samo z Sakurą, która znowu coś paplała mu do lewego ucha. Jednak był zbyt skupiony na blondynie, by móc zwrócić na nią uwagę…
-Jesteś taki uroczy… ! Heheh nie liż mnie, no hehehe!- Sasuke trafiał szlag. Co ten głupi młot  widział w tym jeszcze głupszym kocie! Był cały czarny, z wyjątkiem połowy pyszczka i brzuszka, był mały, miał duże zielone oczy… co było w nim niezwykłego?- A! Setsu! Nie mówiłem byś mnie ie lizał… no dobrze…  jeden raz! Jesteś uroczy… - Czarnooki obserwował zły jak ten głupi kot wyciąga pyszczek w stronę blondyna i liże go po nosku. Aż nie mógł uwierzyć, ale ta scena go jakby rozczula- trochę. Widząc jak blondyn się uśmiecha, jak te kot sprawia m tyle radości… Ale jednocześnie doprowadzało go to do szału, nie wiedział tylko dlaczego tak bardzo!
-Sasuke-kun! Po treningu możemy pomyśleć o jakimś spacerze, co ty na to? Hę? Sasuke?- truła mu wciąż do ucha, a on niczym zaklęty- i zły- gapił się Naruto, który teraz był w swoim świecie. Wraz z tym głupim kotem. Sakura domyśliła się, ze coś jest nie tak i o dziwo zauważyła czemu przygląda się jej ukochany- który wcale a wcale jej nie lubił. Spojrzała na Naruto jak bawi się małym kotkiem ani trochę przy tym nie zwracając uwagi na swoich kolegów z drużyny. Wywróciła oczami widząc jak Naruto beztrosko bawi się z małym zwierzaczkiem.- Naruto! Przestań męczyć tego biednego kota. Jeszcze mu coś zrobisz…
-A! Sakura-chan! Zobacz! Czy nie jest uroczy!?- zapytał ja blondyn unosząc kota w jej kierunku. Mały zwierzaczek miauknął prosto w twarz dziewczyny, co ona oczywiście uznała za słodkie. Zaś Naruto cieszył się, że Sakura zwróciła na niego uwagę.
-Kyaa! Naprawdę uroczę!- aż wzięła w ręce kociaka i uściskała mocno… może nawet trochę za mocno.- Gdzieś go znalazł Naruto?
-Przy latarni.- zaczął blondyn- Jak wracałem z Ichiraku, gdzie jadłem moje ulubione ramen zauważyłem tam otwarte pudło. Usłyszałem hałas i zobaczyłem go… nie mogłem go zostawić, był taki samotny. I chyba czekał na swojego właściciela… - mówił przejęty blondyn, drapiąc się po głowie. Ten słodki gest nie był obojętny dla Sasuke. Wręcz znajdował to niespotykane w blondynie… Był lekko zawstydzony jak o tym mówił i to się jakby podobało ciemnowłosemu.
-Biedactwo… - wyszeptała różowo włosa, dalej tuląc kota
-Teraz mieszka ze mną. Ma się gdzie bawić, bo u mnie w mieszkaniu jest trochę miejsca no i mam też dużo mleka więc z głodu nie umrze.
-Mam nadzieję, że nie karmisz go tym przeterminowanym mlekiem, co?- zauważyła różowo włosa, zerkając podejrzliwie na Naruto.
-Nie! Jeszcze by zachorował! Nie chce by mu się coś stało!
-He… troskliwy młot- powiedział na głos Sasuke, co obiło się o uszy błękitnookiego.
-Ty…
-Sasuke-kun! Patrz jaki uroczy!- pisnęła do przystojnego chłopaka, unosząc kota w jego stronę, tak samo jak zrobił to Naruto wcześniej.
            Wystarczyło małe spojrzenie na kotka. Był uroczy. To trzeba było przyznać. Jednak Uchiha znajdował znaczenie słowa „uroczy” w kimś innym i nie ważne, że słodki kotek polizał go po nosku. Ze spokojem wziął go w ręce, przyglądając mu się bardziej. Kciukiem głaskał go nieświadomie po brzuszku, mierząc się z nim na spojrzenia. Nie spodobało się to Naruto, bo mimo wszystko to był jego ulubieniec. Naburmuszony blondyn podszedł szybko do Uchiha’y i niczym obrażone dziecko wyrwał kociaka z rak Sasuke.
-Nie męcz Setsu! Głupi Sasuke!- i oczywiście wywieszony język- Patrz Setsu! Tak wygląda gbur i drań!
-… - Sasuke tylko prychnął na takie zachowanie niebieskookiego. Nie dziwił mu się. W końcu ktoś poświęcał mu uwagę. Jednak Sasu uważał, że najlepiej by było, gdyby ten ktoś był człowiekiem, a nie futrzakiem.- Nie zjem ci go. Naprawdę jesteś młotem. Zachowujesz się jak dziecko.
-Zamknij się draniu! Jesteś zazdrosny!
-Że co!?- zapytał zaskoczony Sasuke, gapiąc się Naruto. Był pewien, że ukrywa swoje uczucia przed głupkowatym kolegą! Czyżby się domyślił!? Panikował Sasuke w myślach. - Ja…
-Jesteś zazdrosny, bo Setsu woli mnie a nie ciebie! Głupi Drań!
-„No tak… naprawdę z ciebie młot”- odetchnął cicho Uchiha. Przecież to było jasne, że się nie domyśli. W końcu mówimy o Naruto, najbardziej nierozgarniętym ninjy w wiosce ukrytej w liściach. I szczerzę męczyło to spadkobiercę sharningana. Czekał jakby od dłuższego czasu na okazję by powiedzieć co nieco Naruto, jednak ten znalazł tego głupiego kota!
-Nie martw się Setsu! Nie pozwolę by ten wredny drań ci coś zrobił!- pisnął Naruto radośnie, tuląc do siebie zadowolonego z tego kota. Uchiha się temu przyglądał bez złości za nazwanie „draniem”. – Jesteś najsłodszy na świecie! Och! Znowu mnie liżesz!- rozmawiając z kotem, błękitnooki oddalił się nieco od dwójki przyjaciół znowu uciekając w świat należący tylko dla niego i dlatego futrzaka. A Uchiha zastanawiał się, czy aby nie ma tam dla niego miejsca
-Naprawdę. Naruto to taki dzieciak… - westchnęła Sakura zaczynając swój wywód na ten temat. Sasuke nie słuchał. Znowu odprowadzał Naruto wzrokiem.


                Naruto i jego kotek Setsu stali się nie rozłączni. Od momentu kiedy Naruto go znalazł, przestał zwracać na kogokolwiek uwagę. Zwłaszcza na Uchihę. Nie kłócił się z nim prawie w ogóle, nie zerkał na niego, traktował go jak powietrze. A że Sasuke tęsknił za tymi podchodami i kłótniami,  robił sobie krótkie spacery w nadziei, że spotka gdzieś Uzumakiego. I tak był. Wraz z Setsu, schowanym w jego dresie- z główką wychyloną ku światu- wychodzili ze sklepu zoologicznego. Z pudelkiem karmy dla kotów. I to kolejny raz dzisiaj. Przez chwile na ustach Uchihy pojawił się rozbawiony uśmiech, widząc podobieństwo między tym kociątkiem a jego właścicielem.
-Znowu jedzenie? Ten kot ma złe nawyki… - wypowiedział spokojnie Sasu, podchodząc do Naruto i jego zwierzaka- Nie powinieneś go tyle karmić…
-Ma dobry apetyt! Chodźmy Setsu, nie zwracaj na niego uwagi! Możesz jeść tyle ile możesz!- i wyminęli bruneta, który mimo iż był nieco zraniony tym zdaniem, to nie pokazał tego po sobie. Zdawał sobie sprawę, że nie będzie miejsca dla niego wśród objęć Naruto. Był zazdrosny. O tego głupiego kota, który spędzał z jego blondynem każdą chwilę…

           Tak spacerując wieczorem- nie wiadomo po co- myślał o Naruto, jak samotny się czuje bez codziennych kłótni z nim. To były najgorsze dwa tygodnie, odkąd Naruto znalazł Setsu. Uchiha przez to wariował. Był teraz jak powietrze. Jak cholerne, niedostrzegalne powietrze. Nie. Był czymś gorszym. Nie użytecznym dla Naruto bytem…
-Setsu! Gdzie jesteś!- usłyszał nagle siedemnastolatek. Z za rogu jednej z ulic Konohy, zauważył zmartwionego czymś blondyna- Setsu! Setsu gdzie jesteś!-krzyczał Uzumaki, załamanym głosem.
-Naruto?- zdziwił się Uchiha. Dlaczego przy Uzumakim nie ma jego kociaka? Co się mogło stać?
-Sasuke!? Sasuke! Setsu zniknął!- rzekł przestraszonym głosem Uzumaki, podbiegając do Sasuke. Ten złapał go za ramiona…
-Jak to zniknął!? Był przecież cały czas z tobą był…
-Ja… nie wiem kiedy to się stało. Obudziłem się rano i… szukam go cały dzień i go nie znalazłem… boję się, ja… - głos Naruto się łamał. Był bliski płaczu. Sasuke nie mógł na to patrzeć.
-Pomogę ci go szukać. Nie martw się. – rzekł pewnie spadkobierca sharingana w oczy swojej miłości. Naruto spojrzał z nadzieją na Sasuke.
-Naprawdę?
-Tak. Nie martw się. Znajdziemy go.

                 Szukali dosłownie wszędzie. Pytali sąsiadów, przechodniów, ale nikt nie widział nigdzie czarno-białego kotka. Naruto był co raz to bardziej zmartwiony. Już zbliżała się noc i nie trafili na ślad Setsu. Znaleźli się na znanej Naruto ulicy.
-Nigdzie go nie ma-  stwierdził Sasuke.
-Gdzie on jest… - pisnął Naruto- Jeżeli mu się coś…
-Nie mów tak- rzekł kojąco Uchiha, łapiąc go za ramiona… - może się zgubił i… -
-Tutaj- szepnął Uzumaki, rozglądając się po otoczeniu.
-Co tutaj?
-Pamiętam, że tutaj go znalazłem… - rzekł blondyn poznając okolice. Niedaleko płotu stała latarnia, która oświetlała blaskiem podłogę.- Nie możliwe… - rzekł cicho blondyn robiąc parę kroków w tamtą stronę. Sasuke wytężył wzrok.  I zrozumiał. Setsu leżał pod ta samą latarnią, zwinięty w kłębek i się nie ruszał. Przerażony Naruto zbliżył się spokojnie, czując jak łzy zbierają mu się do oczu. Chwycił delikatnie kotka w swoje ręce i przytulił. Sasuke, który znalazł się przy płaczącym cicho blondynie, kucnął obok niego i objął go ramieniem- Chyba czekał na właściciela… - szepnął roniąc pierwsze łzy.
-Czekał na ciebie… - stwierdził Sasuke smutno, gładząc blondyna po ramieniu. Ten trzymał kurczowo kotka i poddawał się dotykowi.- Był szczęśliwy z tobą…
-Nie dopilnowałem go… Sakura-chan miała rację…
-To nie twoja wina. Byłeś świetnym i odpowiedzialnym opiekunem. Setsu jest ci wdzięczny.
-Tak sądzisz?
-Ja to wiem…
-Dziękuje…
-Nie ma za co…
-Sasuke?
-Hm?
-Pomożesz mi go pochować?
-Nie musisz o to pytać…

                

wtorek, 13 maja 2014

Dobe to Teme. Chapter 2

 Podjęłam taką decyzję odnośnie bloga bo zdałam sobie sprawę, że prowadzenie list na hop siup jest bez sensu. Chciałam napisać po prostu porządne opowiadanie, które miałoby ręce i nogi. Poza tym ten blog nie jest tylko dla jednego opowiadania. Zaczęłam od "Dobe to Teme" na początku, lecz gdy skończę będę pisać tu następne. A "Something Like Yaoi- New Chapter" jest jakby nowszą wersją mego pierwszego bloga. Mimo wszystko mam nadzieję, że będziecie czytać dalej. A to opowiadanie jak przewiduje będzie chyba miało 12 części. Albo więcej. Jeszcze nie wiem.


„Balon w gębę, mokry drań. Złamana gałąź, mokry głupek. ”

               Sasuke był wściekły na blondyna. Nigdy nie był na nikogo tak wściekły jak w tej chwili na niego. Jednak tak naprawdę to był wściekły na jego głupotę i idiotyczne rozumowanie.  Był też wściekły na to, że temu podoba się ta idiotka Sakura, i że broni jej mimo iż ta non stop go obrażała i go poniżała. Choć mogło by go wkurzać też  to, że uderzył go za byle co. Lub, że nazywał go draniem. Sasuke był tak nabuzowany i pełen emocji, że musiał je jakoś ujarzmić. Chodził wkurzony po swojej rezydencji, nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca, przy czym cały czas przeklinał pod nosem na Naruto i na jego głupi rozumek,  albo na jego brak… Już blisko było by zaczął kopać w ściany, tak właśnie zdenerwował go Naruto. Ciemnooki wiedział, że powodem zachowania Naruto była różowo włosa koleżanka z drużyny- której charakter był dla Sasuke bardzo rażący. Jednak Sakura to  był pikuś. Mimo iż go wkurzała dało się ją jakoś spławić, ale z blondynem była inna sprawa. Był w niej zakochany i to było widać. Jak na nią patrzył, jak się do niej uśmiechał. W stosunku do Sasuke zachowywał się zupełnie inaczej, co ostatni z Uchiha chciał zmienić. Uzumaki był od początku negatywnie nastawiony do ciemnookiego, cały czas się darł, że jest od niego lepszy i jak żałuje, że jest w drużynie z kimś tak ponurym jak on. Sasuke zdawał sobie z tego sprawę, że błękitnooki nie darzył go sympatią, ale nie podejrzewał go o głupią antypatie. Naruto wręcz czekał na jakiś gest bruneta, który mógłby się mu nie spodobać, by móc się popisać. I znalazł wczoraj, ale najgłupszy na świecie. Sasuke był nie miły w stosunku do ich koleżanki, wyzywał blondyna, nazywał od tępych… A tym, że pod wpływem złości zwyzywał „miłość jego życia” podpisał na siebie wyrok nienawiści.
-Naruto ty idioto… - warknął do siebie rozczochraniec, siadając na kanapie przez chwile. Wkurzał się gdy sobie przypominał wczorajszą złość blondyna, która była głupia. Przez wielkie „G”. Bo wszystko wyglądało na to, że Naruto był zły na Uchihę za to, że ten bronił go przed zielonooką Haruno, kiedy ta wyzywała blondyna od idiotów i kretynów. Jak tak Sasuke sobie o tym pomyślał to aż mu się w głowie zakręciło. Tak na pewno myślał blondyn, tylko jakby moment, w którym został obrażony musiał zostać przez niego wymazany.- Głupi Naruto… - mruknął do siebie Sasuke, wstając z miejsca nagle.
                  Uspokoiwszy myśli, postanowił wybrać się na mały spacer, choć zwykle tego nie robił. Czasem gdzieś wychodził, ale nie spędzał specjalnie wolnego czasu w jakiś wyszukanych miejscach. Wolał już się przejść, tym bardziej że pogoda była przyzwoita. Słońce świeciło, ale nie było za gorąco, a umiarkowanie. Pogodą jednak się nie martwił. Liczył na to, że uda mu się jakoś dotrzeć do tego głąba i na spokojnie z nim pogadać. Choć mogłoby się to raczej wydawać niemożliwe, patrząc na jego zachowanie. Z tego co pamiętał Sasuke, Naruto zawsze się tak zachowywał. Był niedojrzały, robił głupie dowcipy, wydzierał się, że zostanie Hokage… Na początku wkurzało to bruneta. Ale po pewnym czasie zauważył, że Naruto zaczął być bardziej społecznie traktowany. Więcej ludzi zaczęło z nim gadać, nikt go nie unikał… jedynie Sakura pozostawała w stosunku do niego bardzo uprzedzona. A on wciąż gonił do niej jak pies za kością
-Co za matoł… - pomyślał na głos ciemnooki, krocząc spokojnie w nieznanym sobie kierunku, ignorując grupkę dziewczyn, które gapiły się na niego non stop. Nie był zaskoczony tym, ze wszyscy się podniecają na jego widok, ale był zawiedziony, że pewien blondyn nie zwraca na niego w taki sposób uwagi… choć… nie. Piszczący Naruto na widok Sasuke był czymś czego Uchiha nie chciał widzieć, nawet jeżeli wiązało się to z jego ulubionym błękitnookim blondynem. Nie chciał z jego strony dzikiego szału na jego widok. Chciał by ten go lubił. By się uśmiechał na jego widok, by się zarumienił by chciał zagadać… a nie cały czas się drzeć i kłócić  z nim. Jednak to było nie możliwe.  Ale czy Sasuke naprawdę chciał tego by ten go lubił? Czy on naprawdę go lubił? Czarnooki nie był pewny swoich uczuć, więc nie nazywał ich „zakochaniem się”. Wolał pozostać zwykłym „czuje coś do ciebie, ale nie ujawnię tego bo mnie wyśmiejesz”.  Choć to czy Naruto by go wyśmiał czy nie wcale go nie obchodziło. Chciał jedynie postawić mu kawę na ławę, ale jednak był ten strach.
-Sasuke!- usłyszał nagle za sobą. Zatrzymał się w miejscu i zanim się odwrócił poczuł dziwne motyle w brzuchu i bicie serca. Było to dziwne. Wiedział do kogo należał głos. Wiedział, że to Naruto. Odwrócił się spokojnie by go zobaczyć, mając nadzieję że Naruto w końcu się ogarnął i będzie skory na prawdziwą rozmowę, jednak niestety. Sasuke się zawiódł. A potem wściekł. Tego się Uchiha nie spodziewał.
            Mianowicie w momencie, w którym się obrócił, dostał prosto w twarz balonikiem, wypełnionym zimną wodą. Ten pękł na twarzy Uchihy, który stał w szoku mokry, przy czym starał się ogarnąć to co się stało. Spojrzał przed siebie. Niedaleko niego, stał Naruto, wskazujący a niego palcem i rechoczący donośnie. Sasuke zaczął robić się czerwony a twarzy ze złości.
-Celny strzał! Hahahaha! Coś cię zmokło Draniu! Hahahaha!- darł się, dumny ze swego dzieła chłopak, nie mogący przestać się śmiać. Dołączyły do niego ciche śmiechy przechodniów, którzy obserwowali tę scenę. Niektórzy cicho mówili jaki to blondyn jest dziecinny, a niektórzy się trochę pośmiali. Lecz Sasuke  nie było do śmiechu. Był wściekły na Uzumakiego i na moment zapomniał o tym jak bardzo go lubi. Chciał mu przywalić i to porządnie.
-Nie żyjesz Naruto… Przegiąłeś gówniarzu… - warknął cicho ciemnooki niemal sycząc ze złości. Blondyn, który był dalej w cudownym humorze, zorientował się, że Sasuke jest zły, lecz nie zniechęciło go to.
-Bo się przestraszę wielkiego Drania!- i wywiesił mu język- Możesz mi naskoczyć! Mokra pało!
-Jak cię dorwę to… !- Sasuke nie zdążył doskoczyć do Naruto. Ten wskoczył na budynek jakiegoś sklepu po czym zaczął szybko uciekać przed ciemnookim skacząc po budynkach.- Wracaj tu Naruto!  Pożałujesz!
-To mnie złap, łamago! Hahahah! Zmokła kura… !
                 
               Sasuke oczywiście ruszył za nim i to aż poza miasto. Zbliżali się do lasu, niedaleko pola treningowego, gdzie zwykle ćwiczyli. Naruto skakał z gałęzi na gałąź, uciekając przed ciemnookim,  który wydawał się go doganiać. Sasuke już w myślach wyobrażał sobie co zamierza zrobić z blondynem i wiedział, że tylko on będzie czerpać z tego przyjemność. Aż się zawstydził, czując że jego myśli płatają mu figla. Co miałby niby robić z blondynem!? Nigdy nie wyobrażał sobie przecież żadnej sceny z nagim Naruto, albo, że uprawiają seks, albo że nagi Naruto…
-Nie złapiesz mnie draniu!- śmiał się blondyn, chcąc bardziej rozwścieczyć ciemnookiego.- Biegasz jak łajza! I jest mokrym draniem!
-Jak cię dorwę będziesz pluć zębami, lepiej się przygotuj Naruto.
-Jasne, jasne! Mam cię gdzieś draniu! Jesteś cien… - no i stało się. Narto nie patrzył gdzie skaczę i stanął na złamanej gałęzi. Wszystko działo się dla niego jak na zwolnionym tempie. Przerażenie ogarnęło jego twarz, oczy się rozszerzyły a niemy odgłos wołał o pomoc. Sasuke widząc jak blondyn spada, przestraszył się.
-Naruto!! – wydarł się, zatrzymując się na chwile i patrząc w dół. Myślał, że dla blondyna nie było już ratunku, jednak na jego własne szczęście, Naruto wpadł do wody. Uchiha odetchnął głęboko, wiedząc, ze niebieskooki zaliczył jedynie upadek do wody. Zeskoczył z drzewa na ziemie.- I kto tu jest mokry, cymbale?- zapytał retorycznie Sasuke, stając przy brzegu i patrząc na zmąconą tafle wody- Naruto możesz przestać się wydurniać! Wyłaź z tej wody! Naruto!?
             Coś było jednak nie tak. Sasuke myślał, że Naruto się wygłupia. Jednak było inaczej. Naruto wyłonił się z wody dosłownie na chwile, czym na sekundę uspokoił Sasuke, lecz… nie potrafił utrzymać się na wodzie. Walczył z nią, próbował się utrzymać, jednak wciąż schodził pod wodę. Łapał każdy oddech… panikował… szarpał się… Sasuke z przerażeniem wskoczył do wody zdając sobie sprawę, że Naruto się topi.
-Trzymaj się Naruto!- wydarł się zanim zaczął płynąć na środek jeziora. Dziękował sobie w takiej chwili za to, ze jest wyśmienitym pływakiem. Płynął kraulem czym prędzej do Naruto, którego  stracił z oczu. Blondyn znowu się zanurzył tym razem nie wypływając na  powierzchnie. Zaczynał się topić.- Naruto…!- czarnooki natychmiast zanurkował pod wodę. Po chwili wynurzył się z blondynem w jego objęciach. Niebieskooki trzymając ciemnookiego za braki, trzęsąc się z zimna i kaszląc, starał się oddychać równomierni. Sasuke mocno go trzymał w pasie, pomagając mu się uspokoić. Unosili się na wodzie, czekając, aż blondynowi przejdzie. A Sasuke smakował tę chwilę, po raz pierwszy trzymając Naruto w swoich objęciach.- Nic ci nie jest?- zapytał ciemnooki szpetem. Blondwłosy nie powiedział nic tylko potrząsnął głową, nie mogąc przestać ciężko oddychać.- Już dobrze…
-Sasuke… - szepnął drżącymi usteczkami niebieskooki, będąc wtulonym w swojego wybawcę- Nie puszczaj mnie…  -  Sasuke spojrzał na przestraszonego blondyna, który wzmocnił uścisk. Był nieco zaskoczony tym jak w obliczu takiego zagrożenia, Naruto zmienia charakter.- Proszę…
-Nie puszczę.- zapewnił, również przytrzymując go mocno. – Trzymaj się. Wychodzimy z wody. Musisz się ogrzać… Złap mnie za szyję, dobrze?
-Dobrze… Ale nie puścisz mnie?- szepnął przestraszony blondynek, spełniając kazanie kolegi.
-Oczywiście, że nie…

                  Sasuke za pomocą chakry wyszedł z wody i uniósł blondyna w ramionach . Idąc z nim po mokrej tafli, wrócił na brzeg. Dalej czuł drżenie mniejszego ciała. Naruto był jeszcze przestraszony i tkwił w szoku, czemu ostatni członek klanu Uchiha się nie dziwił. Brunet się tylko zastanawiał dlaczego Naruto do tej pory nie nauczył się pływać. Czy oprócz duchów, blondynek mógł się bać czegoś jeszcze?  Gdy znaleźli się na ziemi, Uzumaki zeskoczył  z  ramion „drania” na suchą trawę. Sasuke spojrzał z wyrzutem na Naruto, mając nadzieję, że jeszcze raz potrzyma chłopaka… był taki inny jak się topił… Trochę było to zabawne. No bo, że być takim uroczym nawet w czasie zagrożenia? Nastała cisza.
-Nie powiesz mi dziękuje?- zapytał ciemnooki, patrząc na Naruto. Ten stał do niego tyłem. Drżał jeszcze, ale widać było, że wszystko z nim okej.
-Z… Zamknij się! Niby za co!?- blondyn odwrócił się gwałtownie. Jeżeli Sasuke myślał, że blondyn tym razem doceni jego pomoc i zaangażowanie… to grubo się pomylił. W tej chwili właśnie dostawał wewnętrznego szału.
-Za uratowanie twojej niezdarnej dupy!
-Uratowanie!? Wrzuciłeś mnie do wody!
                   Sasuke nie potrafił sobie wytłumaczyć zachowania Naruto. Nie rozumiał jego ataku, a  tym bardziej tego , że znowu go oskarża o coś, czego nie zrobił. Uchiha patrzył tylko na niego, nie mogąc uwierzyć w jego skrajną głupotę. Po chwili zagotował się… znowu.
-Że co?- zapytał na początku spokojnie wściekły brunet.
-Wrzuciłeś mnie to do wody! – Powtórzył również zły- według Sasuke bez powodu- Naruto.
-Czy tobie ktoś płaci za bycie takim głupim!? Złamała ci się gałąź pod stopą i wpadłeś do jeziora, ty totalny kretynie!
-Zamknij się! To wszystko przez ciebie!- upierał się przy swoim błękitnooki. Sasuke miał wrażenie, że zaraz oszaleje. Wywrócił wściekły oczami, przeklął głośno i spojrzał wkurzony na niższego kolegę.
-Kurwa ja z tobą nie wytrzymam! To twoja wina! Gdybyś mnie nie wkurwiał to byś nie drżał teraz z zimna i nie piszczał „Sasuke nie puszczaj mnie!”
-Wcale nie piszczałem Draniu! I to ja z tobą nie wytrzymam! Musisz wszędzie za mną łazić!
-Czy ty masz zanik pamięci krótkotrwałej!? To ty rzuciłeś we mnie balonem, totalny gamoniu! I kto by chciał za tobą łazić!?
-Kogo nazywasz gamoniem, ty nudny, smutnawy draniu!
-Koniec! Mam tego dosyć!- wydarł się brunet- Nie obchodzi mnie już czy to moja cy twoja wina! Jedno wiem! Przez ciebie debilu jestem mokry  i to przez ciebie się przeziębię! A jeżeli tak to radzę ci nie spać w nocy!
-Uuu! Już się boję! Co mi zrobi mały Uchiha!?- przedrzeźniał się blondyn
-Jesteś naprawdę kretynem Naruto! I to tępym!
-A ty draniem! I to cholernym!


                Sasuke mimo iż wciąż był zły na blondyna, nie potrafił teraz roztrząsać całej tej kłótni, wygłupów Naruto i innych rzeczy, kiedy to po raz pierwszy miał okazję zobaczyć takiego Naruto. Delikatnego, przestraszonego… czującego… To uczucie było dziwne i mimo iż wiedział, że lubi szesnastolatka to wciąż nie potrafił się do tego przyzwyczaić. To go nieco przerażało, ale również cieszyło. Jednak wciąż problemem było nastawienie jego obiektu westchnień.

poniedziałek, 12 maja 2014

Dobe to Teme. Chapter 1

Postanowiłam zacząć o czegoś zwykłego. Sasuke x Naruto. Zapraszam. I dziękuje za miłe słowa



"Głupek i Drań"

            Naruto wstał dziś wyjątkowo wcześnie z łóżka. Był podekscytowany dzisiejszym treningiem i miał nadzieję, że Kakashi-sensei nauczy go dziś czegoś nowego o ile się nie spóźni, co często denerwowało go i to bardzo. Nie lubił czekać, zwłaszcza gdy chodziło o misję! Nie! Naruto był tak napalony na nowe zadanie, wręcz widział w tym możliwość pokazania swoich nowych umiejętności. Zjadając z niesamowita szybkością swój kubek z ramen, szykował się szybko do wyjścia podśpiewując sobie radośnie coś w stylu „Misja!  Misja!”. Tak. Naruto musiał jakoś wyładować swoją energię i się rozerwać, co było jego główną zaletą. Uwielbiał pokazywać, że jest co raz lepszym ninją, zwłaszcza pewnej osobie, którą bardzo lubił.
-Sakura-chan zobaczy na co mnie stać! Dam z siebie wszystko na misji!
              Można by powiedzieć, że durzył się w niej od dłuższego czasu, choć ta i tak nie zwróciłaby na niego uwagi, choćby podniósł budynek jedną ręką. Trochę źle się z tym czuł, że Sakura- w oczach Naruto- piękna zielonooka dziewczyna o długich różowych włosach, widzi w nim same wady i tylko wady. Bywała w stosunku do niego naprawdę podła i nie stroniła od wyzwisk czy obelg. Z początku raziło to blondyna, ale wmawiał sobie, że ta kiedyś zmieni o nim zdanie. Jednakże prawda była taka, że różowo włosa miała już kogoś kogo bardzo lubi. Mianowicie był to wróg numer jeden naszego blondyna.
-Sasuke- teme nie ma szans!- krzyknął na cały głos blondyn, przypominając sobie nagle o rywalu. Śnił nie raz o tym, że pokonał czarnowłosego przystojniaka… no tak. Sasuke był bardzo przystojnym chłopakiem. Był to wyższy od Naruto młodzieniec starszy od Uzumakiego o rok. Arogancki, małomówny, wiecznie poważny, tajemniczy… co kręciło każdą dziewczynę w wiosce. Jego czarne jak smoła głębokie oczy, tego samego koloru nastroszone z tyłu włosy, blada jak śnieg cera były atutami ostatniego z klanu Uchiha, który wydawał się być obojętnym dosłownie a wszystkich. Nawet na Naruto, którego nie uznaje za rywala i zdecydowanie- według Naruto- nie widzi nawet jako przeciwnika.- Dziś go zniszczę!
               Z nieschodzącym z twarzy uśmiechem założył na siebie czarną koszulkę a na to pomarańczowy dres, nie mogąc się doczekać, aż w końcu wyjdzie z domu. Był dziś w szczególnie dobrym nastroju i myślał tylko o misji i o pokonaniu w walce Sasuke. Gdy nałożył na siebie buty, wyszedł z mieszkania, zamykając jeszcze za sobą drzwi.
-Szykuj się Sasuke-teme!- wykrzyknął jeszcze, po czym szybko ruszył na pole treningowe

               Tymczasem na polu treningowym pod drzewem w cieniu siedział czarnooki chłopak, który czekał na sensei’a i resztę drużyny. Nie. Tak naprawdę ani sensei ani Sakura go nie obchodzili. Sasuke chciał tylko, żeby pojawił się tu niedaleko niego niebieskooki blondyn o blond włoskach odstających na wszystkie strony. Nie przyznałby by się za Chiny, że lubi jego towarzystwo, mimo iż udaję, że go w ogóle nie słucha i że ciągle nazywa go irytującym. Według Sasuke, Naruto- mimo iż bywał irytujący i głośny- lubił jego obecność i to jak energiczny i radosny jest Uzumaki. Nie wiedział dlaczego, po prostu tak było. Niedawno dotknął go szok gdy się zorientował, że lubi blondyna w taki dziwny sposób. Nie wiedział jak to wytłumaczyć, ale czuł coś na kształt… Nie wiedział jak to opisać. Ilekroć nad tym myślał, zamykał się i nie potrafił się określić. Trochę się bał, ze może być gejem, choć i tak nie podobała mu się żadna dziewczyna. Zresztą co z tego kto mu się podobał. Nigdy nikogo nie lubił tak jak Naruto. Jednak zaś Naruto lubił kogoś. Mianowicie ich głupią koleżankę z drużyny, Sakurę. Niejednokrotnie się zalecała do niego a on i tak ją zbywał. Nie chciał jej, nie podobała mu się, była nudna, obrzydliwie słodka, a kiedy do niego podchodziła dusił się zapach jej wiśniowego szamponu. I jeszcze te różowe włosy… I mdławe w zapachu perfumy. Naruto nie musiał używać ego typu rzeczy. Był naturalny i całym sobą kochał życie. Kiedy zaś Sakura na nie narzekała i jak to ma ciężko. A przecież to Naruto miał ciężko w życiu. Nie miał rodziców, rodzeństwa, innych krewnych… Sasuke kiedyś to miał. Jednak odebrano mu to i to w tak okrutny sposób.
                   Wciąż pamiętał obraz swojego brata, który stał nad zwłokami ich rodziców. Jak się śmiał, jak patrzył na niego tymi swoimi zimnymi oczami. Najgorsze było to, że Itachi pokazał mu za pomocą iluzji wszystko to co mu zrobił. Nawet teraz Sasuke nie mógł oprzeć się chęci zemsty na swoim bracie, za to, że zdradził swój klan. Musiał. To było jego przeznaczenie, by zabić Itachiego i pomścić Uchiha. To się liczyło. Zemsta! Jednak nagle sobie przypomniał o Naruto. Jak pogodzić pragnienie zemsty z blondynem. Choć przecież Uzumaki nie miał z tym nic wspólnego… Ale co by było gdyby miał? Co by się stało, gdyby Sasuke zdecydował się na bycie z nim? Sasuke pomrugał parę razy powiekami. Nie wiedział o czym myśli. On chciał być z Naruto!?
-Chyba upadłem na głowę… - rzekł do siebie na głos, czując lekki wstyd za siebie. Za swoje myśli.
-Sasuke-kun!- usłyszał nagle czyiś irytujący głos. Wywrócił oczami, zauważając biegnącą ku niemu różowo włosą dziewczynę.- Jesteś pierwszy! Co za niespodzianka!- usiadła obok niego w ogóle nie proszona. Czarnooki westchnął, widząc jak ta się do niego wdzięczny.
-Nie wrzeszcz mi do ucha… - warknął ciemnooki, odsuwając się od dziewczyny rozdrażniony. Czy ona nie rozumiała, że jej obecność go wkurzała?
-Sasuke-kun! Tak sobie pomyślałam, że może po misji pójdziemy na jakiś spacer. Tylko my dwoje. Co ty na to?- zapytała go nagle.
-Chyba śni… - nim dokończył zdanie, zauważył biegnącego ku nich blondyna, który jak dla Sasuke pojawił się sama porę. Naruto wydawał się być zadowolony z dzisiejszego spotkania… albo z czyjejś obecności. Sasuke spojrzał zły na Sakurę- „Jak ona może mu się podobać!?”- oburzył się w myślach ciemnooki.
-Ten idiota… - jęknęła Sakura, czym sprowokowała Sasuke. Spojrzał na nią zły. Wiedział, ze ta nie lubi Uzumakiego, lecz jak dotąd nie przejmował się tym czy go obraża czy nie, ale teraz to była inna historia. Zaczęło go to ruszać i nie wahał się tego by bronić Naruto- Po co tu w ogóle przychodzi… - znowu irytujące westchnięcie. Gdy blondyn podszedł, obrzucił Uchihę lekceważącym spojrzeniem. Sasuke nie zareagował na to jak zwykle, jednak trochę go to raziło. Nie lubił tego, że Naruto podlizuje się Sakurzę a jego ma za totalnego drania. Choć Sasuke miał go za głupka, więc były równe szanse.
-Sakura-chan! Gotowa na misję!?
-Zamknij się, Naruto! Jesteś irytująco głośny jak zwykle.
-Prze… Przepraszam!
-Nie przepraszaj tylko idź gdzieś dalej! Rozmawiam z Sasuke-kun! I jak zawsze przeszkadzasz!- tym razem Sasuke się wkurzył
-Ja…
-Wcale nie rozmawiamy- wtrącił się Sasuke wstając z miejsca- I nie wydzieraj na niego tego różowego ryja, nic ci nie zrobił… - rzekł w stronę zielonookiej dziewczyny ciemnooki. Sakura była zszokowana tym, że Sasuke broni błękitnookiego. Sam Naruto również był zdziwiony. Przyglądał się czarnowłosemu nie kryjąc zdziwienia…
-Ale Sasuke-kun… Przecież Naruto…
-Co „Naruto”? Co masz do niego?- zapytał się jej wprost brunet- Burzysz się, że jest dla ciebie miły i że cię lubi?
-Ale…
-Weź się lepiej zamknij. Naruto… Naruto?- Sasuke zauważył nagłe zniknięcie blondyna. Rozejrzał się wzrokiem po polu treningowym, ale po Uzumakim nie było śladu- Widzisz co narobiłaś idiotko?- warknął czarnooki do różowo włosej, po czym ruszył się z miejsca w poszukiwaniu blondyna. Poszedł do lasu, który mieścił się niedaleko w nadziei, że zastanie tam chłopaka.
     
              Nie był tak dawno wkurzony na Sakurę i zaczęło mu się nie podobać to jak go traktuje. Przecież adoracja Naruto w stosunku do ich koleżanki- mimo iż jej nie rozumiał- była miła i pełna szczerości. I to było w Naruto piękne… Nie rozumiał dlaczego Sakura tego nie widziała… Szczerze powiedziawszy nawet Sasuke tego nie rozumiał. Nie rozumiał dlaczego zaczął się troszczyć o to co się stanie z Naruto, dlaczego lubił jego uśmiech, jego oczy…
-Gdzie on się podział?- zapytał siebie cicho, rozglądając się bardziej po lesie. Nagle spostrzegł blond czuprynę niedaleko jeziora, które znajdowało się po środku lasu. Siedział na brzegu z podkulonymi pod siebie nogami, tyłem do czarnowłosego i chyba patrzył się w przestrzeń… Uchiha zatrzymał się, zanim podszedł o Naruto. Próbował wsłuchać się w dźwięki jeżeli jakieś wydawał… ale wszystko wskazywało na to, że Naruto po prostu siedział w milczeniu. Przez chwile Sasuke zastanawiał się jakby go pocieszyć. W końcu osoba, którą bardzo lubił ma go za nic.
-Naruto- rzekł na głos chcąc dać o sobie znać. Podchodził do błękitnookiego, dalej szukając słów a pocieszenie go. Naruto odwrócił zaskoczony głowę. Po jego twarzy widać było, że wszystko jest w porządku. Nie płakał, ani nie wyglądał na przygnębionego. Udawał?- Naru…
-Ty! Przyszedłeś się naśmiewać!?- Sasuke zamarł. Nie wiedział o co chodzi blondynowi, który wstał gwałtownie z miejsca robiąc groźną minę- Drań! To wszystko twoja wina!
-O co ci chodzi?- zapytał Sasuke nieco skonsternowany.
-Ha! Wiesz dobrze o co! – rzekł zły niebieskooki.
-Nie nie wiem- odpowiedział mu stanowczo Sasuke, który wciąż nie rozumiał Uzumakiego. Wiedział, że może być zły, ale…
-Wiesz! Wszystko przez ciebie!
-Naruto, możesz mi powiedzieć o co ci chodzi?- zapytał ciemnowłosy, drapiąc się po głowie.
-Wiesz! Nie udawaj!
-Jesteś irytujący! Możesz powiedzieć wprost!- tym razem Sasuke nie mógł się powstrzymać od wybuchu. Chciał wiedzieć dlaczego niebieskooki tak się na niego wkurzył.
-Przez ciebie Sakura-chan mnie nie lubi!- krzyknął blondyn wściekle patrząc w oczy koledze, który zaś patrzył na swój obiekt westchnień tak jakby patrzył na jakiegoś durnia. Nastałą chwila ciszy. Brew Sasuke powędrowała do góry, usta otworzyły się w zdziwieniu a ramiona opadły.- Gdyby nie ty to może by się nawet we mnie zakochała! Ale ty musisz się wszędzie panoszyć!
-To największa głupota, o którą ktoś może się wściekać. Dziwię się nawet tobie, dobe…
-Jak mnie nazwałeś!?
-Dobe. Jesteś głupi Naruto- rzekł czarnooki, chowając ręce do kieszeni i patrząc gdzieś w przestrzeń.
-Z… Zamknij się draniu!
-Naprawdę… Wściekać się tak o Sakurę. Nie widzisz, że ta dziewczyna to idiotka?
-Nie mów tak o Sakurzę-chan!- wydarł się blondyn, stając w pozycji gotowej do ataku. Sasuke nic sobie z tego nie zrobił.- Sakura-chan jest wspaniała!
-To idiotka Naruto! Która leci tylko na wygląd. Jest pustą kretynką…
-Zamknij się draniu! Nie masz prawa tak o niej mówić!- Naruto już szykował się by zaatakować Sasuke, jednak powstrzymywał się, gdy Sasuke dopowiedział parę słów…
-Traktuje cię jak idiotę… Poniża cię- rzekł spokojnie brunet zerkając na blondyna. Ten się zmieszał i a moment uciszył, gapiąc się w ziemie.- Nie powiedziałbym, że jest wspaniała. Raczej podła i głupia. Nie lubi cię, mówi to cały czas.
-Zamknij się! Nie lubi mnie przez ciebie!- krzyknął znowu blondyn wymierzając w czarnookiego palcem.
-Bo?
-Bo… ! Bo…
-No słucham? Czemu przeze mnie cię nie lubi?
-Bo tak! Wszyscy się mylą co do mnie! Wszyscy cię uwielbiają i uważają, że jesteś najlepszy! To twoja wina, że przy tobie źle wypadam! I…
-Naprawdę jesteś głupi. To nie moja wina, że wszyscy mają cię za idiotę… - tutaj brunet ugryzł się w język. Nie chciał tego powiedzieć. Nawet jeżeli była to prawda to on tak nie myślał. Prze moment, gdy spoglądał na blondyna miał wrażenie, że ta ostatnia uwaga go dotknęła. Jednak Naru potrafił się ukryć z uczuciami. Brunet wiedział, że tak potrafi, bo go obserwował przez dłuższy czas.
-Nie obchodzi mnie to! Jeszcze wszyscy się przekonają! Jak zostanę Hokage wszyscy zobaczą jaki jestem, nawet Sakura-chan!
-Obudź się Naruto. Sakura cię nie polubi, bo lubi mnie.
-Więc chcesz mieć ją dla siebie!- wyskoczył nagle z tą uwagą błękitnooki. Sasuke miał wrażenie, że oszaleje…
-Że co!? Jesteś chyba walnięty! Nigdy bym nie wziął się za taką kretynkę! Poza tym broniłem cię przed tą zdzirą!
-Nie mów źle o Sakurzę-chan!
-Czemu? Ona mówi źle o tobie. – zarzucił mu czarnooki, kryjąc urazę do blondyna za to, że tego nie obchodziło to że się za nim wstawił.
-Nie ważne co mówi! Ja… Kocham ją! I nie ważne co powie wytrzymam!- krzyknął Naruto, lekko czerwony na twarzy. Sasuke zamarł. Mimo to po chwili wybuchł śmiechem. Naruto zmarszczył czoło i zły patrzył jak Uchiha gnie się ze śmiechu.- Co cię tak śmieszy, draniu!?
-Ty… Naprawdę jesteś głupkiem, nie mogę!
-Zamknij ryj Uchiha-teme! Myślisz, że się wstydzę! Kocham Sakurę i co z tego!
-O… więc jesteś poważny. Sory- rzekł Sasuke, siłą powstrzymując się od dalszego śmiechu. Choć słysząc te wyznanie Sasuke poczuł lekkie ukłucie w sercu. A śmiał się dla tego, że rozbawił go wyraz twarzy Naruto. Był taki poważny, taki pewny tego co mówi. Jak nie Naruto, którego znał.
-Jesteś cholernym draniem! Po co w ogóle tu przyszedłeś!? Popatrzeć sobie na to co zrobiłeś!?
-Nic ci nie zrobiłem, idioto! Przyszedłem bo się martwiłem totalny kretynie!
-Jasne, draniu! Jesteś cholernym egoistą i gnojkiem!
-A ty idiotą bo nie widzisz, że wszyscy mają cię gdzieś i nikogo nie obchodzisz! Tylko ja się tobą interesuje! Przyszedłem cię pocieszyć, bo się martwiłem, idio… Naruto?

                I znowu Sasuke palnął coś czego nie chciał powiedzieć. Do Naruto dotarło chyba tylko poprzednie zdanie.  Sasuke patrzył ja oczy blondyna rozszerzają się… Ucichł. Tak samo jak Sasuke, który przeklinał swoje usta. Jak to możliwe, że stał się tak gadatliwy…
-Sasuke-kun! Naruto!- Głos Sakury dotarł do uszu obu chłopców. Pojawiła się gdzieś niedaleko. Sasuke dalej przyglądał się Naruto. Miał spuszczoną głowę- Kakashi-sensei odwołał misję!- Sasuke zerknął na Sakurę, która biegła już w ich kierunku. Jednak nie to było ważne. Sasuke wrócił wzrokiem do blondyna, chcąc go jakoś przeprosić za to co powiedział, lecz otrzymał nagle cios między oczy. Upadł zaskoczony na ziemie.
-Co ty kurwa wyprawiasz, idioto!?- wydarł się ciemnooki łapiąc się za obolały nos. Na szczęście nie był złamany. Ciemnooki wściekły na Naruto wstał z ziemi i zmierzył go rozgorączkowanym spojrzeniem.
-Zasłużyłeś na to draniu!- odpowiedział Naruto z triumfalnym uśmiechem na ustach.
-Jesteś totalnym idiotą, kretynem i najgłupszym geninem jakiego kurwa znam!
-A ty jesteś pieprzonym draniem i egoistą!
-Naruto! Jak mogłeś uderzyć Sasu… ! – oczywiście Sakura musiała wkroczyć z pretensjami. Sasuke odwrócił się do niej wściekły i wydarł się najgłośniej jak umiał.
-Nie wtrącaj się!- dziewczyna niemal upadła zaskoczona. Nie wiedziała co źle zrobiła. Czarnowłosy jednak zignorował ją i wrócił do Naruto.- Jesteś idiotą Naruto! Totalnym głupkiem!
-A ty pieprzonym draniem!

-Idę do domu, nie będę się z tobą użerał… !- warknął w końcu ciemnooki, wściekły do granic możliwości, po czym włożył ręcę do kieszeni i zaczął odchodzić w swoją stronę. Blondyn zrobił to samo. Jedynie Sakura została sama na polu treningowym, nie wiedząc o co im poszło. 

wtorek, 6 maja 2014

Informacja o Blogu!

Witam!

Większość zapewne zna mnie z bloga "Something Like Yaoi" gdzie pisałam opowiadania yaoi i mieściłam je w listach. Ponieważ straciłam nad tym kontrole i zarzucono mi iż prowadzę bloga bardzo chaotycznie i nie kończę opowiadań odpowiednio, postanowiłam założyć jednego, normalnego bloga z opowiadaniami yaoi. Jedno opowiadanie po kolei. Bez przesadyzmu. Możecie się spodziewać niedługo czegoś tutaj. I w zależności od jakiego opowiadania zacznę, będę prowadzić je aż do końca. Tak jak to powinno być i wyglądać

Pozdrawiam serdecznie